Zdemaskowana
Antydepresyjny imbryczek od mamusi, zachód słońca.
Ból głowy, gardła i brzucha na przemian.
Miałam tyle na głowie, że Wujek Chaos-Pracoholik już łypał na mnie spod biurka.
Miałam tyle na głowie, że tylko kawałek papieru pt. “do zrobienia” trzymał ją na właściwym miejscu.
Mieliśmy tyle na głowie, że musiałam się rozchorować. Czynniki takie jak zimno to bzdura. Wiadomo, że chodzi o mój niedosyt uwagi: świata, Twojej, a zwłaszcza mojej własnej.
Z oddawaniem krwi też chodzi o to. Żeby ktoś miło uśmiechnął się do dobroczyńcy, dał czekoladę i przez chwilę potraktował wyjątkowo.
I zbadał.
Przecież nie wiadomo, czy nie mam niedoborów. Tak słabo się czasem czuję.
Przecież nie wiadomo, czy nie mam depresji. Tak słabo się czasem czuję.
Ale co byłoby diagnozą, a co użalaniem? Co lekiem a co placebo? Jakie cuda ma w menu psycholog i czy nie lepszy jest bezpłatny przyjaciel?
(…)
*
Eagles of Death Metal - moje niedawne odkrycie. Stoner rock’n'roll. Dźwięk genialnego tripa.
Tak kiczowaci, że nie sposób ich nie uwielbiać.
I po depresze.